I
po feriach już praktycznie... Jakby to powiedzieć - można
napisać wprost: naukę to tak naprawdę odpuściłam sobie. :P Dziś niby
też coś się uczyłam, o ile można to tak nazwać, ale niedługo to trwało.
Jakoś czasu nie ma, hehe! ;))) A na tych feriach to chyba najmniej niż
kiedykolwiek wcześniej poświęciłam czasu na naukę. Nie wiem - jakoś tak
wyszło, a ja się specjalnie tym nie przejmuję. Nawet nie panikuję, że
przecież jutro do szkoły, choć wcale oczywiście się z tego nie cieszę.
:P W pierwszym tygodniu to wiedziałam, że będę odpoczywać i się obijać,
ale w drugim to już miałam zamiar coś porobić w którymś momencie. Ten
moment nie był chyba jednak skonkretyzowany, hehe! ;))) W ten oto
sposób do przodu raczej nie jestem z tym, co miałam zrobić w czasie
ferii, więc pozostaje wszystko na teraz. Ale po to są właśnie FERIE, żeby odpoczywać i nie myśleć o szkole!!! :D Czas na to nadejdzie dopiero jutro... ;)))
A ferii nie ma właściwie co
podsumowywać, bo wiele się na nich nie działo. Każdy dzień był podobny
do następnego i poprzedniego. Niektóre dni jedynie tym się różniły, że
do kościoła się szło. :))) Natomiast każdy inny składał się z tych
samych elementów jak: wstawanie ok.11.00 (wcześniej lub później),
spacer z psem, oglądanie TV, komp, pisanie itd. Nic ciekawego. :P Na
kompie to zwykle nie było co robić, ale zdarzyło się kilka razy, że
sobie z kimś pogadałam, za co jestem tym osobom bardzo wdzięczna! :)))
Tak samo jak w ubiegłym roku
nigdzie nie pojechaliśmy, bo na początku na ferie był planowany remont
łazienki. Później jednak okazało się, że trzeba z tym poczekać do lata
z powodu centralnego ogrzewania, które uniemożliwia robotę. Nie
zmieniło to faktu, że i tak nie pojechaliśmy na wieś. A poza tym
jeszcze jedna sprawa wyglądała podobnie, jak w tamtym roku - historia lubi się powtarzać...
| Skomentuj :) |
|
28 lutego 2004
Najpierw nauka, a potem przyjemności? :P
|
|
|
Z
wczorajszej nauki to praktycznie wyszły nici... Zajęłam się dollsami, a
to trochę czasu pochłonęło. Rezultaty tej zabawy są widoczne na blogu,
choć na razie w niewielkiej ilości. Muszę się jeszcze zastanowić czy,
co i gdzie powstawiać. ;))) W ten sposób, to nawet zaczęłyśmy coś robić
z tego anglika tyle, że o 23.00, a o tej porze to wiadomo, że wiele
czasu już nie ma. W końcu trzeba i spać! :D
A dziś to trochę lepiej poszło z
nauką, przynajmniej się wcześniej zabrało do tego. Długo to w sumie nie
trwało, bo potem jeszcze oglądanie TV, spacer z psem itp. Mam zdjęcia
nareszcie!.- jak zwykle nie mogłam się doczekać wywołania, a później
zobaczenia ich. ;))) W sumie są one jeszcze z wakacji, ze wsi, 1 ze
szkoły z prof. od j.pol i z Sylwestra, a oprócz tego takie inne robione
już bardziej, aby szybciej skończyć film. :P
Oglądałam dziś jeszcze skoki, ale
nie były zbyt interesujące. I to nie tylko dlatego, że A.Małysza nie
było, choć wielka szkoda. :((( W II serii było już trochę ciekawiej,
może dlatego że skakali lepsi zawodnicy, a i podwyżyli belkę, więc
oddawano dalsze skoki. Swoją drogą w USA skoki widać, że nie cieszą się
tak wielkim zainteresowaniem jak w Europie. ;))) A najgłośniejsi z
publiczności w Salt Lake City byli Polacy! :D
|
|
27 lutego 2004
Śnieżny spacer... :)))
|
|
|
Niedawno wróciłam ze spacerku z psem.
Tak sobie chodziłam i myślałam,
jaki to śnieg jest czysty. ;))) Wiadome, że tak naprawdę to nie jest
wcale taki czysty, jak prawie wszystko, bo jak coś może takie być,
skoro wkoło tyle zanieczyszczeń... W każdym razie tak wygląda, że jest
taki biały. Nie napiszę, że mlecznobiały, bo mleko czasem jest trochę
zżółkniałe - zależy od jakiej krowy, hehe! :P A może raczej jakie tam
wrzucą konserwanty itp. (nie znam się na tym) Gdyby być takim czystym
jak śnieg... :)))
A potem wróciłam do domu razem z
Tatusiem, którego Sabcia wyczuła. Wrócił z Soliny i odśnieżał garaż. Ja
to nie mam takiego dobrego węchu, jak mój pies. :P
|
|
Czas na... naukę? ;)))
|
|
|
Miałam
zamiar wczoraj napisać, ale nie wyszło, bo najpierw, gdy sama
siedziałam, to co innego robiłam, a potem to siostra siedziała (i
pisała). Tak to jest... ;))) Ale wieczorem jakoś nie najlepiej się
czułam. Jakoś tak dziwnie... Może ja coś zjadłam i dlatego. :P Bo
przyczyny typu ciśnienie rośnie czy spada raczej nie biorę pod uwagę.
To na mnie specjalnie nie ma większego wpływu. Mniejsza jednak z tym -
było, minęło i już jest dobrze, może nie tak jakby się mogło zdawać,
ale nie jest aż tak źle. ;)))
A wczoraj ksiądz Lucjan miał urodziny! :D
Przydałoby się dziś zabrać za naukę
itp., bo ferie się kończą, a tu prawie żadnych postępów. Tzn. wczoraj
napisałam notkę z polaka. :P A zostały jeszcze 2 zadania do napisania
(z tego przedmiotu), a to nie wszystko. Poza tym pewnie z anglika
będziemy się dziś uczyć tych rozmówek. Najpierw jednak trzeba poczytać
słownik, żeby umieć cokolwiek powiedzieć, co się chce, hehe! :D
|
|
26 lutego 2004
Usunąć czy nie usunąć? - oto jest pytanie... :P
|
|
|
No
tak... Po odejściu od kompa zaczęło się zastanawianie nad tym
wszystkim, czyli nad założeniem bloga. Czy jest sens pisać, po co, dla
kogo, jak szybko się to znudzi... itp. I tak minęła po części nocka.
Przez tego bloga, to spać nie mogłam, hehe! :P Nie miała baba kłopotu,
założyła sobie bloga. ;))) I tak myślałam i myślałam... (myślenie jest
moją mocną stroną :D) Potem to już nawet nie chciałam myśleć, bo i tak
do niczego nie doszłam, co dalej robić. Póki co blog zostanie choćby na
okres próbny, a później to się zobaczy, co z tego wyjdzie... Cieszę
się, że blog istnieje, bo jest mój i mi się podoba. :))) I miło jest
tutaj przyjść, zwłaszcza gdy nie ma co robić na kompie, a tak ostatnio
bywa często, a może nawet bardzo często...
|
hendszejkjormama : :

