Najnowsze Wpisy

witastfoszkia Komentarze (0)
22. marca 2009 17:06:00
linkologia.pl spis.pl
I po feriach już praktycznie... Jakby to powiedzieć - można napisać wprost: naukę to tak naprawdę odpuściłam sobie. :P Dziś niby też coś się uczyłam, o ile można to tak nazwać, ale niedługo to trwało. Jakoś czasu nie ma, hehe! ;))) A na tych feriach to chyba najmniej niż kiedykolwiek wcześniej poświęciłam czasu na naukę. Nie wiem - jakoś tak wyszło, a ja się specjalnie tym nie przejmuję. Nawet nie panikuję, że przecież jutro do szkoły, choć wcale oczywiście się z tego nie cieszę. :P W pierwszym tygodniu to wiedziałam, że będę odpoczywać i się obijać, ale w drugim to już miałam zamiar coś porobić w którymś momencie. Ten moment nie był chyba jednak skonkretyzowany, hehe! ;))) W ten oto sposób do przodu raczej nie jestem z tym, co miałam zrobić w czasie ferii, więc pozostaje wszystko na teraz. Ale po to są właśnie FERIE, żeby odpoczywać i nie myśleć o szkole!!! :D Czas na to nadejdzie dopiero jutro... ;)))
A ferii nie ma właściwie co podsumowywać, bo wiele się na nich nie działo. Każdy dzień był podobny do następnego i poprzedniego. Niektóre dni jedynie tym się różniły, że do kościoła się szło. :))) Natomiast każdy inny składał się z tych samych elementów jak: wstawanie ok.11.00 (wcześniej lub później), spacer z psem, oglądanie TV, komp, pisanie itd. Nic ciekawego. :P Na kompie to zwykle nie było co robić, ale zdarzyło się kilka razy, że sobie z kimś pogadałam, za co jestem tym osobom bardzo wdzięczna! :))) 
Tak samo jak w ubiegłym roku nigdzie nie pojechaliśmy, bo na początku na ferie był planowany remont łazienki. Później jednak okazało się, że trzeba z tym poczekać do lata z powodu centralnego ogrzewania, które uniemożliwia robotę. Nie zmieniło to faktu, że i tak nie pojechaliśmy na wieś. A poza tym jeszcze jedna sprawa wyglądała podobnie, jak w tamtym roku - historia lubi się powtarzać... 

Cholito (22:03)

Skomentuj :)


28 lutego 2004
Najpierw nauka, a potem przyjemności? :P
Z wczorajszej nauki to praktycznie wyszły nici... Zajęłam się dollsami, a to trochę czasu pochłonęło. Rezultaty tej zabawy są widoczne na blogu, choć na razie w niewielkiej ilości. Muszę się jeszcze zastanowić czy, co i gdzie powstawiać. ;))) W ten sposób, to nawet zaczęłyśmy coś robić z tego anglika tyle, że o 23.00, a o tej porze to wiadomo, że wiele czasu już nie ma. W końcu trzeba i spać! :D
A dziś to trochę lepiej poszło z nauką, przynajmniej się wcześniej zabrało do tego. Długo to w sumie nie trwało, bo potem jeszcze oglądanie TV, spacer z psem itp. Mam zdjęcia nareszcie!.- jak zwykle nie mogłam się doczekać wywołania, a później zobaczenia ich. ;))) W sumie są one jeszcze z wakacji, ze wsi, 1 ze szkoły z prof. od j.pol i z Sylwestra, a oprócz tego takie inne robione już bardziej, aby szybciej skończyć film. :P
Oglądałam dziś jeszcze skoki, ale nie były zbyt interesujące. I to nie tylko dlatego, że A.Małysza nie było, choć wielka szkoda. :((( W II serii było już trochę ciekawiej, może dlatego że skakali lepsi zawodnicy, a i podwyżyli belkę, więc oddawano dalsze skoki. Swoją drogą w USA skoki widać, że nie cieszą się tak wielkim zainteresowaniem jak w Europie. ;))) A najgłośniejsi z publiczności w Salt Lake City byli Polacy! :D
Cholito (23:44)
Skomentuj :)

27 lutego 2004
Śnieżny spacer... :)))
Niedawno wróciłam ze spacerku z psem.
 
Napadało śniegu i jest ładnie, biało, nie tak zimno, bo i wiatru nie ma. Całkiem przyjemnie. :))) Zwykle chodzę jeszcze razem z siostrą na spacery (tzn. teraz w czasie ferii, bo w roku szkolnym, to różnie), ale dziś poszłam sama. Psa trzeba było najpierw ciągnąć, żeby się ruszył dalej. :P I poszliśmy na wybieg. Jest tam już trochę ubity śnieg, ale nie wszędzie, a ja wybrałam się w adidasach, hehe! :D
Tak sobie chodziłam i myślałam, jaki to śnieg jest czysty. ;))) Wiadome, że tak naprawdę to nie jest wcale taki czysty, jak prawie wszystko, bo jak coś może takie być, skoro wkoło tyle zanieczyszczeń... W każdym razie tak wygląda, że jest taki biały. Nie napiszę, że mlecznobiały, bo mleko czasem jest trochę zżółkniałe - zależy od jakiej krowy, hehe! :P A może raczej jakie tam wrzucą konserwanty itp. (nie znam się na tym) Gdyby być takim czystym jak śnieg... :)))
A potem wróciłam do domu razem z Tatusiem, którego Sabcia wyczuła. Wrócił z Soliny i odśnieżał garaż. Ja to nie mam takiego dobrego węchu, jak mój pies. :P
 
Cholito (16:25)
2 komentarze
Czas na... naukę? ;)))
Miałam zamiar wczoraj napisać, ale nie wyszło, bo najpierw, gdy sama siedziałam, to co innego robiłam, a potem to siostra siedziała (i pisała). Tak to jest... ;))) Ale wieczorem jakoś nie najlepiej się czułam. Jakoś tak dziwnie... Może ja coś zjadłam i dlatego. :P Bo przyczyny typu ciśnienie rośnie czy spada raczej nie biorę pod uwagę. To na mnie specjalnie nie ma większego wpływu. Mniejsza jednak z tym - było, minęło i już jest dobrze, może nie tak jakby się mogło zdawać, ale nie jest aż tak źle. ;)))
A wczoraj ksiądz Lucjan miał urodziny! :D
Przydałoby się dziś zabrać za naukę itp., bo ferie się kończą, a tu prawie żadnych postępów. Tzn. wczoraj napisałam notkę z polaka. :P A zostały jeszcze 2 zadania do napisania (z tego przedmiotu), a to nie wszystko. Poza tym pewnie z anglika będziemy się dziś uczyć tych rozmówek. Najpierw jednak trzeba poczytać słownik, żeby umieć cokolwiek powiedzieć, co się chce, hehe! :D
Cholito (12:42)
3 komentarze

26 lutego 2004
Usunąć czy nie usunąć? - oto jest pytanie... :P
No tak... Po odejściu od kompa zaczęło się zastanawianie nad tym wszystkim, czyli nad założeniem bloga. Czy jest sens pisać, po co, dla kogo, jak szybko się to znudzi... itp. I tak minęła po części nocka. Przez tego bloga, to spać nie mogłam, hehe! :P Nie miała baba kłopotu, założyła sobie bloga. ;))) I tak myślałam i myślałam... (myślenie jest moją mocną stroną :D) Potem to już nawet nie chciałam myśleć, bo i tak do niczego nie doszłam, co dalej robić. Póki co blog zostanie choćby na okres próbny, a później to się zobaczy, co z tego wyjdzie... Cieszę się, że blog istnieje, bo jest mój i mi się podoba. :))) I miło jest tutaj przyjść, zwłaszcza gdy nie ma co robić na kompie, a tak ostatnio bywa często, a może nawet bardzo często...
Cholito (11:45)
Skomentuj :)

25 lutego 2004
Początki zawsze bywają trudne... ;)))
Wow! To chyba mam już bloga. :D Chyba na pewno... ;))) A wszystko to dzięki siostrze, która zobaczyła, że na onecie jest taka możliwość. I mój blog poszedł na pierwszy ogień, tzn. jego tworzenie. :P Ale przynajmniej się nie nudzę teraz i mam co robić. 
To będzie na tyle na dziś. W końcu nie musi być tak dużo - to tylko próba pisania. :)))
Cholito (20:52)

hendszejkjormama : :

Archiwum

Kalendarz

pn wt sr cz pt so nd
2324252627281
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
303112345

Ksiega gości

Księga gości

Kategorie postow

Brak kategorii

ogrodniczka | urodziny | barszczyk-biay | krzyk | kszaku | Mailing